Roman Maciejewski

Życie - Kompozytor pokolenia zgubionego

Roman Maciejewski (1910–1998) to kompozytor, który rozwinął muzyczne skrzydła w okresie międzywojennym, zyskując uznanie takich autorytetów jak Karol Szymanowski, by następnie, z uwagi na sytuację polityczną świata i własną filozofię życia, stopniowo znikać ze świadomości melomanów. Obecnie jego utwory coraz silniej doceniane są przez wykonawców, muzykologów i miłośników muzyki.

Losy twórczości Romana Maciejewskiego wpisują się w historię spuścizn innych utalentowanych polskich artystów debiutujących w okresie dwudziestolecia międzywojennego, którzy wybierając emigrację musieli pogodzić się z tym, że ich dzieła w znikomej ilości będą wydawane czy wykonywane w ojczyźnie. Powodów takiej sytuacji było i wciąż jest wiele. W przypadku Maciejewskiego to wręcz cały konglomerat okoliczności: i fizyczna nieobecność, i brak determinacji w dbaniu o propagowanie własnej twórczości (co było związane ze wspomnianą, oryginalną filozofią życia), tworzenie w języku muzycznym wypracowanym na początku kariery (obiektywna trudność w promowaniu kompozycji odmiennych od dokonań muzycznej awangardy lat powojennych), na ogólnej sytuacji politycznej kończąc. Stał się więc Maciejewski częścią większego zjawiska – „elementem” układanki złożonej z całej generacji intelektualistów i artystów, często wybitnych, a jednak zapomnianych. Generacji, którą Tadeusz Kaczyński w swym artykule opublikowanym w 1977 roku w „Ruchu Muzycznym” określił terminem „zgubione pokolenie”. Argumentował wówczas:

Czy dość powszechna niechęć powojennego pokolenia muzyków do muzyki przedwojennego pokolenia nie jest kompleksem, z którego czas się wyleczyć? Czy przeświadczenie muzykologów, iż była to twórczość całkowicie wtórna, jest słuszne? Czy ataki na nią krytyków były sprawiedliwe? Czy pośród mniemanej makulatury neoklasycyzmu, której pozbyliśmy się tak beztrosko, nie ma białych kruków?[…] Niektórzy muzycy należący do tego pokolenia już zmarli, niektórych – co jest jeszcze gorsze – pogrzebano. Przywrócenie ich życiu muzycznemu jest naszym świętym obowiązkiem. Obowiązkiem nie tylko wobec odchodzącego pokolenia, lecz także wobec nadchodzącego obecnie, a pośrednio – wobec przyszłych pokoleń.

[T. Kaczyński, Zgubione pokolenie. W 50. rocznicę powstania Stowarzyszenia Młodych Muzyków Polaków w Paryżu, „Ruch Muzyczny”, 1977 nr 5, s. 3–4.]

Na szczęście, od około 1989 roku, stopniowo zaczęto włączać twórczość kompozytorów emigracyjnych w ogólną historię muzyki polskiej, co również przyczyniło się do wzrostu zainteresowania Maciejewskim. W jego przypadku jednak o pamięci współczesnych zadecydowały także relacje rodzinne. W tym kontekście przełomem było podarowanie przez kompozytora rękopisów swoich utworów bratu Wojciechowi. A ten, od mniej więcej 1995 roku, aż do swojej śmierci w 2018, niestrudzenie walczył o każdą aktywność promującą dokonania Romana. Dzięki temu możliwe było m.in. wydanie drukiem wielu kompozycji, utworzenie Leszczyńskiego Towarzystwa Muzycznego im. Romana Maciejewskiego, zintensyfikowanie aktywności koncertowej czy powstawanie prac naukowych, a także książek.